Zawsze byłem człowiekiem renesansu. Zanim jeszcze wiedziałem co to renesans. Może to przez wrodzoną niecierpliwość, a może przez ciekawość. Interesowałem się wszystkim i nigdy nie zagrzałem zbyt długo miejsca, przez co nie mogę chyba nazwać się specjalistą w żadnej dziedzinie. Ale mogę powiedzieć że jestem całkiem dobry w wielu z nich.

To samo tyczy się mojego harcerstwa. Być może w wielu sprawach brakło mi wytrwałości czy cierpliwości, wiele spraw mnie nudziło, ale mogę z ręką na sercu powiedzieć że zrobiłem dużo. Choć pewnie mógłbym o wiele więcej.

Byłem zuchem, potem harcerzem, przybocznym, drużynowym. Pełnomocnikiem komendanta hufca, współtwórcą hufcowej Kapituły Stopni Starszoharcerskich. Byłem też Komisarzem Zagranicznym ZHP, współautorem przekształcenia składnicy KDH w 4 Żywioły, autorem i realizatorem reformy mundurowej ZHP, a także – niestety bezowocnie – kandydatem na członka Głównej Kwatery d/s wizerunku. Byłem PRzewodniczącym RPM „Wędrownictwo”, brałem udział w przywróceniu tej grupy wiekowej do ZHP. A także instruktorem Wydziału Wędrowniczego i twórcą portalu “Łatwopalni”. A potem znowu drużynowym wędrowniczym.

By wreszcie odejść na osiem lat z ZHP – założyłem rodzinę, rozwinąłem się zawodowo, mam trójkę dzieciaków, dom i psa. A gdy już poważne życie trochę mi zbrzydło i zechciałem gdzieś podziałać, stwierdziłem, że może to czas powrócić do ZHP i pomóc? Bo zawdzięczam tej organizacji naprawdę dużo, czas spłacić dług.

A jako, że w międzyczasie zostałem blogerem, a i w harcerstwie pisałem dużo – do Na Tropie, czy Czuwaja, postanowiłem stworzyć miejsce, gdzie będę dzielił się harcerskimi przemyśleniami i… wspomnieniami.